Najnowsze wpisy, strona 1


mar 27 2006 -86-
Komentarze: 5

albo za kilka dni napdanie mnie armia czerwona albo na urodziny sprawie sobie prezent zycia...


jedno z dwojga napewno, bo moje nastroje cos przepowiadają...

my_destiny : :
mar 23 2006 -85-
Komentarze: 6

dobrze... przyznaje sie... bylam dzisiaj niegrzeczna... bardzo niegrzeczna...
przepraszam wszystkich, którzy z tego powodu ucierpieli...

no ale tak w sumie to mam powody: wkurwia mnie zima, snieg, woda, błoto, kutka zimowa, szalik, rekawiczki, to, ze znowu musze jutro jechac do krk, to ze mam zaliczenie z angielskiego, to ze nie odebrałam dzienniczka praktyk, to ze chyba wiem dlaczego tak wszystko mnie wkurwia i to ze mnie to wkurwia ze mnie wkurwia...
ha! i jeszcze to ze 4 razy uzylam juz w tej notce slowa 'wkurwa' (piaty raz :/).........

aaaaaaaa!!!

odizolowac mnie od ludzi, bo komus zrobie krzywde!!!

 

my_destiny : :
mar 22 2006 -84-
Komentarze: 2

tata wrócił do domu... z nim jest ok...
brat wraca powoli do zdrowia... dzisiaj ma badania u jakiegos specyjalisty przez duze S, który powie co robic dalej... ale z racji, ze nareszcie sie do niego dostał wszystko wydaje sie byc na dobrej drodze do ok...
wiec to, co martwilo mnie przez ostatnie dni najbardziej wyszło na prostą...
no ale przeciez nie moze tak do końca byc ok... i dlatego pojawiają sie coraz to nowe problemy... w sumie nie tak do końca moje, no ale jak nie moje jak Marka czyli tak jakby moje... ehhh... martwie sie... no... i z bezsilności nawet rozryczalam sie dwa dni temu... zamoczyłam tylko mojemu Osobistemu Szczęściu koszulke i tyle z moich łez było pożytku...

wczoraj na poprawienie humoru poszliśmy na zakupy... miałam zakupic trampolki, a stałam sie właścicielką przecudnej urody spodenek i koszuli :) i kaktusa jeszcze kupiłam wczoraj dla Mareczka na urodzinki :) i miał go dostać w piatek, a dostał wczoraj :P

a teraz idem doprowadzic sie do stanu używalności publicznej, bo za godzinke juz bede w drodze do krk...no bo jeszcze wykłady monograficzne musze zaliczyc, które nie moga w inny dzien tygodnia sie odbyc tylko własnie w środe, zebym musiała jezdzic tam 4 razy w tygodniu :/

my_destiny : :
mar 17 2006 -83-
Komentarze: 4

we wtorek rano moj ojciec miał operacje... planowana od kilku miesiecy, wiec jakos specjalnie sie tym nie wzruszyłam... dotkneło mnie to dopiero, kiedy pojachałam razem z Markiem do szpitala na dzień nastepny i zobaczyłam w jakim on jest stanie... nigdy go takiego słabego nie widziałam... chyba drugi raz w zyciu tak naprawde zrobiło mi sie go żal... dobrze ze był ze mną Marek, bo sama chyba bym do siebie nie doszła...
zeby tego było mało dzien wczesniej dowiedziałam sie, ze mój brat wylądował w szpitalu... przestraszyłam sie, bo to tak nagle sie stało... kazali zrobic badania, wypuścili, a wczoraj wrócił do szpitala juz na stale, bo wyniki okazały sie tak złe... a najlepsze w tym wszystkim jest to, ze w szpitalu, w którym on jest, nie ma lekarza, który mógłby sie nim zająć... bedzie dopiero musiał zostac przewieziony do innego szpitala... mama w szoku biega miedzy jednym szpitalem a drugim, miedzy ojcem a bratem, szuka jakiegos specjalisty... a ja pocieszam bratową jak moge, która dzwoni i płacze mi w słuchawke...
dzisiaj rano przegadałam z siostra prawie godzine przez telefon... ona tez sie martwi i to z tego co widze nie tylko dlatego ze tak wypada...  wczoraj Błażejowi opowiadała, ze wujek i dziadek są w szpitalu, ze są chorzy, a Błazej jej na to: 'mamuś nie martw sie... pewnie za duzo wódki wypili!' :)... a mówił, ze strażakiem chce być :) a tu nam lekarz jak nic rośnie :) diagnoze postawic umie, a to juz sie liczy :)

tymczasem czekam na telefon, na wiadomośc jakąś, na mame... o 15 powinnam byc juz w Krakowie, ale odpuszczam dzisiaj... oficjalny powód: moje przeziębienie jakieś dziwne, a ten prawdziwy: i tak na niczym innym sie skupic nie potrafie...

kochanie dziekuje Ci za to, ze jestes :*

my_destiny : :
mar 14 2006 -82-
Komentarze: 2

dzień jak codzień... wstaje rano, robie kawe, uruchamiam  komputra, w tle 'trójka', która mnie zwykle budzi, książka, jakieś nieregularne i niepelnowartościowe posiłki... nic szczególnego... dzień jak codzień...
a jednak dobrze jest :) szcześliwie, miłośnie, spokojnie, nienerwowo...nigdzie sie nie spiesze, nie boje sie, ze z czymś moge nie zdarzyc, kocham, jestem kochana, czego mozna chciec wiecej?... no moze chciałabym jeszcze troche... ale podobno to z czasem... musze poczekac... i czekam tak, z dnia na dzien tego bardziej pragnąc...

tymczasem w tym tygodniu troszke zajęc mnie czeka i dwie ksiązki do przeczytania na historie literatury, i plan marketingowy zaliczam w sobote, wiec pouczyc sie tez trzeba, i jeszcze praca z fizyki pisana w celach zarobkowych, a ostatnie 4 dni tygodnia beda w Krk spędzone :/... oj dość mam juz tych przejazdów tam i z powrotem i moich i Marka, bo dzisiaj to on w grodzie Kraka musi cos załatwic...a swoja droga to sie tak zastanowiłam nad tym, ze jakos bardziej za nim tęsknie jak jest dalej ode mnie... jak wiem, ze jest w pracy to ta tesknota jakos inaczej wygląda :)

teraz wracam do lektury '29,99' a wieczorem jakas nagroda chyba bedzie mi sie należec za pracowicie spedzony dzien, prawda Kochanie?

my_destiny : :